W momencie kiedy piszę ten tekst jest rok 2019, więc jeśli nie przespałeś ostatnich kilku lat wiesz, że smartfony potrafią robić naprawdę dobre zdjęcia czy też filmy. Jednak już kilka ładnych lat temu wieszczono koniec ery aparatów, a jednak dalej w sklepach sprzedają się całkiem nieźle. Rozum podpowiada, że nie ma możliwości, żeby mały smartfon robił takie same zdjęcia/filmy jak jego duży odpowiednik. Jednak czy na pewno? Może to już czas, że smartfony dogoniły aparaty i pora pożegnać się z kompaktami, lustrzankami i bezlusterkowcami? Sprawdźmy to!

Profesjonalista, pasjonat czy amator?

Na początek ustalmy sobie jedno. Jeśli jesteś profesjonalistą i Twoją pracą jest robienie zdjęć czy też nagrywanie filmów smartfon nie jest dla Ciebie. Pewne jest, że smartfon nie sprawdzi się w roli profesjonalnego aparatu czy kamery. Ogranicza go masa elementów takich jak: bateria, brak złączy wielkość matrycy, itd. Jednak nawet profesjonalista przyzna, że smartfon w wielu kategoriach wygrywa z aparatem. Doceniają to zwykli użytkownicy którzy nie mają szerokiej wiedzy na temat fotografii czy filmowania. Dzisiaj każdy robi zdjęcia czy wideo, więc śmiało możemy powiedzieć, że 90% społeczeństwa jest amatorami i korzysta zawsze z trybu AUTO. Klikają przycisk migawki i nie chcą się nawet zastanawiać co tam się ustawiło. Zdjęcie czy film mają wyglądać po prostu dobrze. W tym miejscu przechodzimy do pasjonatów, którzy szukają wyższej jakości i zastanawiają się nad aparatem lub smartfonem.

HTC-U12

Jeśli mnie nie znasz na co dzień zajmuje się wideo marketingiem i mojej firmie tworzymy materiały wideo do sieci dla naszych klientów. Mogę spokojnie powiedzieć, że mam bzika na punkcie jakości materiałów, które tworzę. Z jednej strony jestem profesjonalistą, a z drugiej pasjonatom. Z tego też powodu chcę Ci opowiedzieć jak wypada topowy smartfon w oczach osoby wymagającej dużo od swojego sprzętu. Kilka tygodni temu (maj 2019) wróciłem z Azji. Planując moją podróż zastanawiałem się jaki sprzęt zabrać ze sobą. Jako osoba zajmująca się wideo oczywistym wyborem był mój główny aparat Fujifilm X-H1, który jest niesamowicie uniwersalny i kompaktowy (mieści mi się o dziwo do nerki!). Dodatkowo zabrałem drona DJI Mavic Air, aby poszerzyć perspektywę i złapać parę zachodów słońca. Ostatnim elementem układanki był smartfon, który będzie w stanie podołać miesięcznej podróży w bardzo wymagających warunkach. Padło na HTC U12+, który został mi dostarczony na testy od HTC Polska.

Zastanów się do czego potrzebujesz aparatu/smartfona?

Jadąc do Azji oczywiste było dla mnie to, że będę korzystał głównie z aparatu, ponieważ daje on najwyższą jakość oraz duże możliwości. Tylko czy na pewno zawsze potrzebujemy najwyższej jakości? Większość sytuacji nie wymaga od nas znakomitych osiągów w ciężkich warunkach oświetleniowych, 10x zooma czy nagrań w 4K. Warto zadać sobie pytanie do czego będziemy wykorzystywać nasz smartfon czy aparat? Jakość naszych zdjęć i filmów zawsze zależy od warunków otoczenia i naszych umiejętności. W większości codziennych sytuacji dobry smartfon nie będzie odstawał wiele od aparatu.

W dobie mediów społecznościowych oraz mobile praktycznie wszystko oglądamy skompresowane i pomniejszone. Nawet na ekranie naszego najnowszego iPhona będzie nam ciężko doszukać się szczegółów, bo przykładowo rozmiar zdjęcia na Instagramie to 1080×1080 pikseli. Takich rozmiarów zdjęcia robiły telefony 14 lat temu! Dlaczego zawsze odpowiedź sobie na pytanie, gdzie będziesz pokazywał swoje zdjęcia i filmy. Jednak na pewno słyszałeś takie powiedzenie:


“Najlepszy aparat to taki, który zawsze masz przy sobie”

Ja jednak się z tym powiedzeniem do końca nie zgadzam. Uważam, że najlepszy sprzęt to taki, które używasz. Większość pasjonatów i amatorów nie chodzi na co dzień z aparatami. Powód jest prosty aparat jaki by nie był waży i zajmuje dodatkowe miejsce.

Szybki jak rewolwerowiec – poręczność i waga

Podczas mojej podróży pierwszy raz użyłem mojego aparatu po jakiś 2-3 dniach. Chociaż mój Fuji jest mały i poręczny (jak na profesjonalny aparat) nie chciało mi się go zabierać na krótkie wycieczki po mieście. To dodatkowy przedmiot, który trzeba ze sobą nosić. Jeśli zależy nam na wygodzie i bezpieczeństwie musimy za każdym razem aparat chować do plecaka/torby co zabiera czas. Stale się przemieszczają jest to po prostu uciążliwe. Właśnie w tym momencie wychodzi przewaga smartfona. Nie musimy zabierać na niego specjalnego pokrowca, ponieważ mieści się on w kieszeni naszych spodni. Jest on też gotowy do zrobienia zdjęcia/wideo w ciągu kilku sekund.

W HTC, którego miałem ze sobą skonfigurowałem sobie funkcję Edge Sense, która odpalała aparat po ściśnięciu telefonu. Skróciło to reakcji do dosłownie sekundy. Niestety w aparacie samo ściągnięcie zaślepki obiektywu zajmuje więcej czasu. Śmiało mogę powiedzieć, że jest to dla mnie największa przewaga smartfonów. Poręczność i ekspresowy czas reakcji. Pozwala to uwiecznić więcej wyjątkowych momentów.

Dyskretny jak szpieg – subtelny

Coś co jest pomijane przez wiele osób, a jest niesamowicie ważne – dobrze jak aparat jest dyskretny. Na pewno widziałeś kiedyś jak ludzie się peszą podczas robienia zdjęć czy filmów. Jeśli nie współpracujesz z modelką czy modelem posiadając aparat z lunetą (duży obiektyw) z przodu ludzie zamierają, uciekają albo w ogóle nie chcą, żeby im robić zdjęcia. Jest to naturalny odruch większości osób, bo przecież “źle wychodzą na zdjęciach” co jest oczywiście nie prawdą. Sami jednak strzelają sobie selfie swoimi smarfonami i nie mają z tym problemu. Tutaj wychodzi nam druga przewaga smartfona. Ludzie nie postrzegają smartfona tak samo jak aparatu.

Robiąc zdjęcia czy wideo za pomocą dyskretniejszego sprzętu ludzie są bardziej naturalni szczególnie widać to przy osobach całkiem obcych. W wielu miejscach nie można też używać aparatów, a smartfonów już tak. Podczas mojej podróży taki zakaz obowiązywał w Świątyniach i tutaj wielokrotnie ratował mnie HTC, gdzie mogłem bez problemu zrobić super zdjęcia i nie przejmować się zakazami. Smartfon nie jest postrzegany na równi z aparatem co jest jego przewagą w tym przypadku. Często możemy bezkarnie robić zdjęcia i nikt nawet nie zauważy, że zrobiliśmy jakieś zdjęcie.

Zwinny jak kot – szybkość publikacji

Mówiłem już o tym, że większość zdjęć i wideo, które robimy ląduje w sieci. Świat przed kilkanaście ostatnich lat dość mocno się zmienił. Informacje dezaktualizują się znacznie szybciej, ponieważ cały świat działa znaczeni szybciej i produkuje więcej wszystkiego.

Dokładnie tak samo jest z naszymi zdjęciami i wideo. Mamy więcej pamięci, lepszy sprzęt, lepsze oprogramowanie. To sprawia, że mamy,aż za dużo materiału. Chcemy się nim jak najszybciej podzielić i tutaj po raz kolejny wychodzi nam przewaga smartfonów. Publikacja naszych zdjęć to dosłownie 2 kliknięcia i mamy zdjęcia na wszystkich serwisach społecznościowych. Z aparatem nie jest już tak kolorowo. Musimy połączyć się aplikacją przez Wifi, a potem ściągnąć na telefon i to tylko w przypadku nowszych aparatów. Z doświadczenia wiem, że aplikacje producentów często też nie działają za dobrze i stabilność takiego rozwiązania pozostawia dużo do życzenia. W takim razie, jeśli chcemy wrzucać relację na InstaStories smartfonem będzie to znaczenie łatwiejsze i szybsze. Codziennie podczas pobytu w Tajlandii wrzucałem kilkuminutowe InstaStories. Korzystałem tylko i wyłącznie z materiału, który zrobiłem smartfonem, ponieważ przesyłanie plików z aparatu trwało w nieskończoność lub miałem problem z połączaniem. Kolejny punkt, którego nie da się przeskoczyć używając aparatu.

Wszechstronny jak szwajcarski scyzoryk – wielozadaniowość

InstaStories, o których przed chwilą wspominałem obrabiałem prosto na telefonie. Zależało mi na szybkości publikacji, ponieważ nie chciałem tracić czasu. Średnio czas obróbki kilku minutowego filmu wynosił od 10 do 15 min. Dla porównania, gdybym chciał przygotować taki materiał z aparatu na komputerze sam import plików zająłby właśnie tyle czasu. Smartfony to teraz miniaturowe komputery, które nie tylko mogą robić zdjęcia, ale także je obrabiać, publikować, renderować i tysiąc innych rzeczy. Wraz z każdą aktualizacją lub wgraniem nowej aplikacji możliwości naszego sprzętu mogą się poprawiać co jest wspaniałe. Ma to oczywiście również swoje wady, ponieważ mamy jedno urządzenie do wszystkiego.Można dostać
wtedy rozdwojenia jaźni, gdy korzystamy z nawigacji i chcemy jednocześnie zrobić zdjęcie. Jednak na koniec dnia docenia się wszechstronność urządzenia.

To znaczy, że aparat jest do niczego?

Absolutnie nie! Jednak podczas mojej podróży zauważyłem jak wiele plusów ma posiadanie smartfona, który ma znakomity aparat. Uwierz mi lub nie, ale po tygodniu swojej podróży byłem zaskoczony jak mało zdjęć jest na moim aparacie. Przez chwilę miałem małe wyrzuty sumienia i mówiłem sobie w głowie “Oscar tyle pięknych miejsc, a Ty zmarnowałeś tyle kadrów”. Takie myślenie jest kompletnie bezsensu. Pełnowymiarowe markowe aparaty to świetne urządzenia, które mają wiele zalet i jakość z smartfona jeszcze długo im nie dorówna. Jednak korzystanie z nich, gdy mamy cieszyć się z widoków i doświadczać tego co nas otacza rozprasza nas. Gdy patrzyłem na zachody słońca przez ekran małego HTC robiłem to przy okazji. Nie musiałem się skupiać na ekspozycji, ISO i masie innych pierdół. Mogłem po prostu przeżyć ten moment i właśnie na tym polega moim zdaniem magia.

Poniżej znajdziesz galerię z kilkoma zdjęciami prosto z HTC U12+ specjalnie bez żadnej obróbki

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (3 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...