Są takie pytania, które od dawna spędzają wszystkim sen z powiek. Jedni zastanawiają się co było pierwsze: jajko, czy kura? Inni, aktywnie działający w mediach społecznościowych, rwą sobie włosy z głowy w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie co liczy się bardziej: ilość fanów, czy ich zaangażowanie?

Prowadząc swoją stronę na Facebooku czy też innych mediach społecznościowych, często dążymy by zgromadzić wokół niej jak największą rzeszę fanów, a nie zwracamy uwagi na to, że czasem mniej znaczy więcej. Patrzymy na fanpage konkurencji i myślimy sobie “ja też muszę mieć tylu fanów!” Jaką drogę zatem wybrać, budując swoją wirtualną społeczność, by osiągać jak najlepsze efekty? O to jest pytanie!

Dobrze, że jest droga na skróty

Jedni stawiają na działania mające w różny sposób zachęcić użytkowników do zostawiania like’ów, na przykład organizując różne konkursy często kuszące wartościowymi nagrodami. Prowadzi to do zgromadzenia wokół strony „gangów konkursowiczów”, którzy z takich konkursowych łupów żyją i nie interesuje ich zupełnie od kogo, a jedyne co zyskają. Tutaj liczy się jedynie kasa. to nic innego jak puste zaangażowanie, które w żaden sposób Ci się nie przyda.

Jest jeszcze lepsza i bardziej zdesperowana grupa wymiataczy, którzy korzystają z ofert umożliwiających pozyskanie adekwatnych do zawartości portfela grup fanów, poprzez zwyczajne ich kupowanie. Nie mówię tutaj o płatnych reklamach tylko aukcjach na Allegro taka jak ta. 😀

Tak naprawdę nie ma drogi na skróty!

I jedna i druga droga prowadzi do nikąd, jeśli chcesz poważnie działać na Facebooku promując swój biznes, zdecydowanie nie powinieneś korzystać z wyżej wymienionych sposobów pozyskiwania fanów.

Nabijasz swojej stronie tylko pustych polubień pochodzących od anonimowych dla Ciebie osób, w ogóle nie zainteresowanych oferowanymi przez Ciebie produktami. Inwestując w takim przypadku w reklamę płatną, wyrzucasz pieniądze w błoto, bo Twoje treści sponsorowane trafiają do ludzi, którzy być może nawet nie istnieją.

Najlepsze jest to, że szkodzisz sobie podwójnie. Mając coraz to większy fanpage Facebook traktuję Cie poważniej i jego algorytm bardziej tnie Ci zasięgi. Jeżeli masz fanpage z 400 fanami to Twoje zasięgi powinny być równe ilości Twoich fanów jak nie większe! Przy społeczności, która ma już 100 000 nie będzie już tak fajnie, ponieważ możesz liczyć na 20-40% zaangażowania. I co teraz mądralo? 😛

Zatem jaką ścieżkę wybrać, by nie zbłądzić?

Zdecydowanie lepiej jest pozyskiwać fanów, poprzez prowadzenie systematycznych i zaplanowanych działań w mediach społecznościowych. Jeśli Twoi naturalnie pozyskani fani będą często wchodzić w dobrowolną interakcję z Twoją Facebookową stroną, częściej też wyświetlane są im publikowane przez Ciebie treści, których widoczność może ich skłaniać do dalszych reakcji. Tutaj wchodzą w grę już algorytmy mój drogi czytelniku. Oczywiście da się to w jakiś sposób omijać i zwiększać efektywność swoich publikacji, ale w dużym uproszeniu na tym to właśnie polega.

W ten sposób koło aktywności się napędza. Choć licznik polubień będzie wybijał lajki w nieco wolniejszym tempie, to w ogólnym rozrachunku i tak na tym zyskasz. Liczy się cierpliwość! To nie jest sprint pamiętaj o tym. Większość z nas jest teraz niecierpliwa i czekanie to największa kara, ale nic na to nie poradzisz. Możesz wykonywać swoją robotę tylko lepiej.

Ciężka praca zawsze popłaca!

Co możesz zrobić? Poznawaj swoich odbiorców, obserwuj jakie treści ich interesują. Twórz posty z myślą o nich, prowadźcie wspólny dialog. W momencie, gdy opanujesz do perfekcji sztukę prowadzenia fanpage (o tym pisałem TUTAJ oraz TUTAJ) możesz pomyśleć o dobrej reklamie swojego fanpage. Wtedy nie wyrzucisz pieniędzy w błoto (chociaż nie uważam, że reklama płatna jest niezbędna).

To co w końcu?!

Odpowiedź jest prosta i klarowna. Liczy się bez dwóch zdań jakość. Znajdziesz oczywiście w Internecie wyjątki od reguły, ale jest ich nie wiele. Budowanie zaangażowanej i wiernej społeczności to długi proces, ale szalenie interesujący i miły. Z racji tego, że mam małą społeczność znam każdego z imienia i nazwiska. Znam ich potrzeby i mogę z nimi praktycznie zawsze personalnie porozmawiać. 🙂

 

  • W pełni zgadzam się z tym co piszesz! Z drugiej strony, dobrze zrobiona reklama ukierunkowana na polubienia strony pomaga pokazać ludziom, że w ogóle się istnieje. Jednak, zamiana tych przyciągniętych polubień w realnie zaangażowaną społeczność, to już tylko i wyłącznie kwestia pracy.

    • Tutaj bym polemizował. Skuteczniejszą metodą jest przekonanie osób do śledzenia naszej strony po przez wartościowe treści. Gwarantuje to, że nie będą to bierni fani, którzy tylko odbijają nam staty. Niestety aktywizacja osób jest procesem czasochłonnym i drogim.

  • “Z racji tego, że mam małą społeczność znam każdego z imienia i nazwiska.”
    Co rozumiesz przez “małą społeczność”? Do jakiego poziomu jest ona “mała”?

    • Moim skromnym zdaniem odpowiem jak każdy szanujący się Marketer “to zależy” xD Jeżeli jesteś w stanie ogarnąć cała swoją społeczność, która ma 10 000 to super! Czasem ludzie nie ogarniają 100 osób. Na moim przykładzie przy ponad 300 osobach na FB znam każdego. Byłem na jego profilu, wiem co robi, co pisze, itd. 🙂 Dla mnie to jest relacja

      • Świetny wynik, serio 🙂 Nigdy nie patrzyłem na to w ten sposób. Dzięki! 🙂