Wyobraź sobie, że budzisz się pewnego dnia i chcesz do porannej kawy przeczytać najnowsze newsy ze świata. Wchodzisz na swój ulubiony portal informacyjny, a Twoim oczom wyświetla się komunikat “witryna została czasowo wyłączona z powodu naruszenia artykuły XYZ “. Piszesz do znajomych co się stało z Twoją ulubioną stroną i okazuję, że została zdjęta przez organ państwowy. Jeżeli myślisz, że taki scenariusz jest nie możliwy to zastanów się lepiej dwa razy.


Nie jest na bieżąco z sytuacją polityczną w naszym kraju. Nie śledzę wszystkich wiadomości na bieżąco, ale to co się dzieje od 2 dni w naszym kraju uderzyło mnie poważnie. Jeżeli nie jesteś w temacie to pozwól, że Cie pokrótce wprowadzę. Od wczoraj (15 grudnia 2016) pod hasłem #wolnemediawsejmie i #DzieńBezPolitykow trwa protest dziennikarzy, którzy nie zgadzają się z ograniczeniu dostępu do informacji, które chce wprowadzić marszałek Marek Kuchciński w naszym sejmie.

Ograniczenia w sejmie

Każda redakcja w sejmie będzie mogła mieć tylko dwóch korespondentów na zmiany. Obrady sejmu będą dostępne tylko dla akredytowanych korespondentów z Galerii, lecz „bez możliwości rejestrowania dźwięku i obrazu”. Transmisję obrad na żywo ma zapewniać Sejm, a do nagrywania polityków będzie wyznaczona specjalna strefa wraz z studiem, w których będzie można porozmawiać z politykami.

Szczerze powiedziawszy gdy usłyszałem to pierwszy raz to nie byłem w stanie uwierzyć. Rozumiem, że obecny rząd chce w jakiś sposób uregulować pracę dziennikarzy w sejmie, ponieważ nie raz byliśmy świadkami ich skandalicznego zachowania. Niestety to w jaki sposób ma wyglądać praca dziennikarzy jest po prostu jakąś kpiną!

Nie ma co się oszukiwać. Jeżeli dziennikarze nie będą mieli wolnego dostępu do polityków w sejmie to ich praca nie ma sensu. Politycy będą mogli prowadzić swoje obrady za zamkniętymi drzwiami, a w dodatku unikać niewygodnych pytań.

Najlepsze w tej całej sprawie jest to, że PIS po raz kolejny pokazuje, że konstytucja to nic takiego i można ją po prostu pominąć.

Art. 61. Prawo uzyskiwania informacji o działalności organów

1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.

Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.

Teraz dziennikarze, a potem?

Nie będę wchodzić w sprawę głębiej, ponieważ można znaleźć wiele informacji na ten moment w innych portalach, ale chce się skupić na tym co to oznacza dla nas przeciętnych ludzi, którzy nie mają za wiele z polityką wspólnego. Cała afera związana z ograniczeniem dostępu do informacji dziennikarzom zwraca uwagę na jedno zagrożenie, które staje się coraz realniejsze. Jeżeli w chwili obecnej nasz rząd jest w stanie kolokwialnie mówiąc wypieprzyć dziennikarzy z sejmu to co zrobi w przyszłości?

Przyszłość, która nadejdzie

W dzisiejszych czasach osoby, które chcą dzielić się swoimi poglądami w sposób nieskrępowany robią to najczęściej w internecie wykorzystując Twittera, Facebooku czy też swoje Blogi. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy, ponieważ każdy może zostać “dziennikarzem” i komentować to co się dzieje np. w świecie polityki. Jednak jakby nie patrzeć internet w dalszym ciągu jest taką ostoją, w której każdy może dojść do głosu. Dobrze pamiętamy jak wyglądała sprawa z ACTA, która poruszyła tysiące Polskich internautów i zmobilizowała ich do wyjścia na ulice. W tym momencie obawiam się, że możemy dojść do takiego momentu, kiedy to rząd będzie ograniczyć wolność słowa w Polskim internecie co będzie równoznaczne z końcem wolności słowa w Polsce.

Oczywiście to wszystko to moje subiektywne przemyślenia, ale chciałbym, żeby każdy kto czyta ten tekst pamiętał o wolności słowa. Jest ona szalenie ważna i trzeba jej bronić!

 

Nie ma więcej wpisów
Close